Start
Toyota GT 2000 - Rarytas na torze PDF Drukuj Email
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: AgaeM   
GT2000Toyota ma wspaniałe muzeum swoich modeli, ale trudno namawiać do wycieczki z tego powodu do Japonii, bo daleko i drogo. Od czasu do jakieś eksponaty są przywożone na nasz kontynent. Tak właśnie było podczas prezentacji Toyoty GT86 TRD. O ile przywiezienie Corolli Levin Coupe było czymś oczywistym, wszak to protoplasta nowego GT86, prawdziwą niespodzianką było pojawienie się na torze testowo-wyścigowym pod Barceloną legendarnego modelu GT 2000 z 1967 roku.
Jest to wielki rarytas, którego cena zapewne odstrasza kolekcjonerów. Zresztą Toyota wcale nie zamierza pozbyć się go. Auto zwykle stoi w muzeum, jest bardzo zadbane i dobrze konserwowane. Siłą rzeczy znajduje się w idealnym stanie technicznym i nie wymaga żadnej renowacji. Pewnie było już wykorzystywane do zrobienia zdjęć i nagrania filmów, ale teraz po 45 latach od wyprodukowania przeszło prawdziwy szlif w tempie spacerowo-wyścigowym. Z jednej strony z takim wozem trzeba bardzo uważać – zwłaszcza gdy na torze znajdują się inne, znacznie szybsze samochody, a z drugiej to jedyna okazja by poczuć zapach minionej epoki.

Ważące 1125 kg i bardzo opływowe GT2000 nawet dziś nie jest zawalidrogą, bowiem za sprawą 152-konnego silnika 2.0 przyspiesza do setki w 8,5 s i teoretycznie osiąga prędkość 220. Rzędowa jednostka 6-cylindrowa wyposażona została w głowicę z dwoma wałkami rozrządu, 2 zawory na cylinder i w 3 gaźniki Mikuni. Umieszczono ją nisko i za osią kół przednich, więc wyważenie jest dobre (rozkład masy na osie 48/52%). Oczywiście gwałtowne dodanie gazu sprawiało, że auto natychmiast stawało się nerwowe, gdyż ówczesne opony nie zapewniały takiej przyczepności jak w dzisiejszych autach. Nie można jednak powiedzieć, by GT200 źle się prowadziła. Może po prostu nieco inaczej. W każdym razie niezależne zawieszenie czterech kół i hamulce tarczowe przy każdym z nich robiły swoje.

Sylwetkę GT2000, będącą dziełem Satoru Nozaki, jeszcze dziś możemy uznać za bardzo atrakcyjną, zawierającą japońskie akcenty. Jest typowa dla ówczesnych GT – długa maska, przednie koła wysunięte daleko do przodu, kabina praktycznie nad tylnymi kołami i spory zwis pozwalający na łagodne opadanie linii dachu. Rozstaw osi wynosi 233 cm, a długość całkowita 418 cm. Przednie błotniki są tak długie, że konstruktorzy postanowili wykonać w nich otwierane luki serwisowe. Długie drzwi, z tyłu niemal opierające się o wnęki kół, ułatwiały zajmowanie miejsca w 2-miejscowym wnętrzu. Niska karoseria (116 cm) zmusza do wygibusów podczas wsiadania. Gdy zająłem miejsce za kierownicą, poczułem się trochę jak Guliwer. W zasadzie wszystko było ok, tylko rosły Europejczyk z trudem mieści się w kokpicie GT2000. Koło kierownicy wciska się w uda utrudniając przekładanie nogi z pedału na pedał. W efekcie dojeżdżając do zakrętu, musiałem się odpowiednio przygotować. Szerokość zewnętrzna 160 cm też nie zapowiadała wielkiej swobody. Być może właśnie rozmiar wnętrza sprawił, że pierwsze japońskie GT nie mogło rywalizować z europejską i amerykańską konkurencją, a z kolei tamtych latach w Japonii rzadko kto chciał demonstrować swoje możliwości finansowe. Po trzech latach produkcji, która odbywała się u Yamahy, i 351 egzemplarzach, w 1970 roku wstrzymano montaż GT2000.
WS


GT2000 Zapraszamy do galerii zdjęć






Zmieniony ( 11.02.2013. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »