Start
Toyota GT86 TRD - Need for Speed PDF Drukuj Email
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Wojciech Sierpowski   
gt86Kiedy po jeździe po na torze kartingowym wydawało się, że nic przyjemniejszego – co związane z modelem GT86 - już nie nastąpi, otrzymaliśmy zaproszenie na tor testowo-wyścigowy pod Barceloną, gdzie czekały na nas jeszcze bardziej sportowe wersje tego auta, ich konstruktorzy i ...jeden z najbardziej utalentowanych kierowców na świecie – mieszkający w Kalifornii Norweg Frederic Aasbo startujący Toyotą (w USA marka Scion) GT86 w driftingowej serii FormulaDrift USA w teamie Need for Speed.
Jego egzemplarz nieco różni się od pozostałych modeli, bowiem napędzany jest 850-konnym, 6-cylindrowym silnikiem z Supry 3.0 i jak wszystkie wozy przygotowane do tej dyscypliny ma większy skręt przednich kół. My do ślizgania się używaliśmy seryjne GT86 i trzeba powiedzieć, że obecność na prawym fotelu takiego zawodnika jak Frederic podczas jazdy driftem po suchym asfalcie potęguje poziom adrenaliny – podobnie zresztą jak i coraz szybsze jeżdżenie po torze z wyłączonym ESP.

Przesiadka do modeli ewolucyjnych pokazała, że wszystko da się ulepszyć. W wersji TRD (Toyota Racing Development) układ jezdny – zwłaszcza zawieszenie było jeszcze bardziej dostosowane do potrzeb torowych, a hamulce z wielkimi tarczami pozwalały pokaźnie opóźniać punkty hamowania. Co istotne, w zasadzie wszystkie elementy w jakie wyposażono ten model są już dostępne w pakiecie tuningowym i można je dokupić do posiadanego GT. Z kolei niebieski egzemplarz to prototyp wersji TRD, która w takim wydaniu ma być powszechnie dostępna i ma zawierać już elementy tuningowe – co widać choćby po atrakcyjnym ospoilerowaniu (aerokit). Ten tzw. Development Car miał koła z 18-calowymi felgami BBS, amortyzatory Sachs, blokadę dyferencjału LSD i końcowe przełożenie 4,3 a także specjalnie dobrany układ wydechowy, który uwalnia dodatkowych kilka koni, jednocześnie zapewniając rasowy dźwięk.

Obie wersje pokazały jakie możliwości rozwoju tkwią w tym projekcie i jak relatywnie małym kosztem możemy zbliżyć swoje auto do wyczynowego. Pytanie tylko gdzie leży granica rozsądnego tuningu, bo o ile silne hamulce mają swoje uzasadnienie nawet w codziennej eksploatacji, obniżone i utwardzone zawieszenie – nie bardzo – zwłaszcza gdy mówimy o naszych drogach. Ospoilerowanie jak najbardziej akceptujemy choćby z powodów estetycznych, ale i tu trzeba uważać, bo zakładanie zbyt niskiego przedniego spoilera może okazać się dość bolesne w zetknięciu z krawężnikiem. Co do głośnego układu wydechowego, to podobnie jak wiele osób, mamy podzielone zdanie - uzależnione od okoliczności. Przy sportowej jeździe lubimy słyszeć rasowy warkot, podczas podróży raczej nie, a z pewnością nie lubimy gdy koło nas przejeżdża auto z głośnym wydechem.

Wracając do GT86, ostatnim testowanym modelem był wóz wyczynowy – toczący się na slickach. Takie auto doskonale spisuje się na torze. Jest głośne, bo pozbawione wszystkiego co zbędne, twarde, w którym kierowca kubełkowym fotelem i pasami szelkowymi niemal na stałe przytwierdzony jest do maszyny. Mimo pozorów tak spreparowany kokpit okazuje się bardzo komfortowy, bo bez jakiegokolwiek zapierania się na zakrętach swobodnie może posługiwać się kierownicą i pedałami, a co za tym idzie, precyzyjnie wykonywać swoje zadanie. Toyota prezentując całą otoczkę związaną z modelem GT86 nie zapomniała o korzeniach tego projektu i przywiozła na tor również protoplastów w postaci modelu Corolla Coupe Levin AE86 oraz legendarnego GT 2000.
v Szczególną karierę zrobił model o symbolu AE86 z połowy lat 80. Stał się ulubieńcem rodzącej się w Japonii nowej dziedziny sportu samochodowego – driftingu. Z chwilą gdy coupe stało się odmianą przednionapędowej Corolli, drifterzy przesiedli się na tylnonapędowe wozy innych marek. Model GT86 jest duchowym następcą AE86. Spore zasoby części zapasowych pozwalają odbudowywać stare Toyoty, więc nadal służą fanom tej dziedziny sportu. Na torze, różnica między GT86 a AE86 okazała się powalająca. Wyraźnie słabe hamowania, przechyły nadwozia, fotele nie trzymające ciała i generalnie niechęć do przyspieszania, nie zachęcały do szybkiej jazdy oldtimerem. Zresztą organizatorzy prosili by zachować tempo raczej spacerowe – zwłaszcza w przypadku unikatowego GT 2000. Prezentuje się ono doskonale, i niczym nie ustępuje konkurentom ze swojej epoki – czyli z połowy lat 60. Ku zaskoczeniu nie przechodziło renowacji, jest takie, jakie zjechało z taśmy produkcyjnej. Głównie stacjonuje w muzeum, ale od czasu do czasu jest wykorzystywane w różnych imprezach. Ma klasę i styl, jednak jeździć nim jest dość trudno, bowiem wnętrze wykrojono na mały wzrost. Niezbyt wygodnie podróżuje się mając pochyloną głowę i kierownicą przyciśnięte nogi – co utrudnia przełożenie stopy z jednego pedału na drugi. To nie zmienia faktu, iż bardzo doceniam pomysł udostępnienia tak wyjątkowych aut, bo nie często zdarza się okazja do porównania tego co było, jest i będzie.

Wojciech Sierpowski


gt86 Zapraszamy do galerii zdjęć




 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »