Start
Kamil Łabanowicz o swoim projekcie Audi e-tron PDF Drukuj Email
Oceny: / 6
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Aga   
kamil Rok 2009 jest bardzo ważny dla marki Audi, bo świętuje swoje 100-lecie. Z jednej strony zbiegło się ono z największymi sukcesami rynkowymi w historii firmy, a z drugiej z dość dużym niepokojem o źródła napędu przyszłości. Volkswagen, a wraz z nim Audi od lat wypuszczają na rynek najnowsze technologie bardzo wydajnych silników, wkrótce gama pojazdów powiększy się o auta hybrydowe, dlatego nadszedł czas żebyśmy przedstawili światu wizję samochodu całkowicie elektrycznego. Na początku ustaliliśmy sobie jedno; auto ma być połączeniem najnowszej technologii i pięknego designu. Forma ma podążać za funkcją, kontynuując przy tym linię nadwozia i strategię designu Audi. Wiadomo nie od dziś, że największym problemem samochodów elektrycznych jest bateria – zwykle duża i ciężka. Konstruktorzy stwierdzili więc, że ponieważ samochód musi mieć idealne rozłożenie masy, bateria powinna znaleźć się pośrodku pojazdu. Do tego nie chcieli zrezygnować z napędu Quattro, więc auto będzie miało dwa silniki: jeden odpowiedzialny za napęd przedniej osi, a drugi za napęd tylnej. I tak oto powstała baza do dalszego designu, odznaczająca się typowo sportowymi proporcjami.
Mając tą bazę, ośrodek designu zajął się projektowaniem karoserii. W ramach konkursu wybrano moją propozycję, co spowodowało że byłem z tym samochodem od pierwszego szkicu, poprzez model w glinie, projektowanie detali, aż do momentu w którym samochód wyjechał na podium we Frankfurcie. Projekt taki jak ten nie może być realizowany przez jedną osobę, i tak oto dzięki asystenturze moich kolegów Henrika Schaeffersa i Christoffa Haussingera mogłem otrzymać efekt najbardziej dopracowanego showcaru w historii Audi – pojazdu, który byłby w stanie zjechać ze sceny i wybrać się w trasę. Jeśli chodzi o wymiary, auto plasuje się pomiędzy modelami TT a R8, łącząc w sobie charakter obu z nich. Konstrukcja oraz całe nadwozie powstało od zera, na nowo definiując sportowego ducha Audi.

Design karoserii charakteryzuje się elegancją i precyzją. Ogólnie sylwetka zarysowana jest kopułą dachu pozbawionego typowej tylnej szyby oraz charakterystyczną linią "fali" definiującą bok samochodu. Z przodu mamy grill, który starałem się zinterpretować w nowy sposób. Składa się on z 3 części: obramowania, horyzontalnych żeberek w środku oraz tafli pleksi, która przesuwa się do tylu i do przodu o 50mm by regulować dopływ powietrza do wentylatorów. Oprócz grilla, z przodu praktycznie znajdują się jeszcze tylko dwa małe otwory powietrza, służące do chłodzenia hamulców. Najbardziej rzucającym się w oczy elementem z przodu są światła, które po raz pierwszy w historii nie ograniczają się do typowej konstrukcji "akwarium", lecz stanowią rzeźbę samą w sobie. Od górnej krawędzi grila rozchodzą się linie, które wędrują aż do końca bocznej szyby i tym samym definiują maskę i oddzielenie kabiny od reszty nadwozia. Od krawędzi świateł, rozchodzi się linia "fali", która biegnie aż do końca samochodu. Bok staraliśmy się zrobić bardzo elegancki i wyważony. Ale, jak widać na zdjęciach, w momencie kiedy samochód jedzie szybciej, ruchoma pokrywa wlotu tuż za drzwiami, zaczyna się lekko cofać do środka, tworząc specjalny otwór-skrzela torując drogę powietrzu. Najbardziej dumny jestem z tyłu samochodu.

Po pierwsze, dzięki zastosowaniu kamer cofania, nie musieliśmy wycinać typowej wielkiej szyby. W samochodach spalinowych, zwłaszcza tych supersportowych, zwykle eksponuje się niemal cały silnik. W przypadku wozu elektrycznego, właściwie nie ma co pokazywać. Nie ma imponujących kolektorów, głowic, sprężarek. Dlatego tył tego Audi stanowią duże, pięknie wyrzeźbione zamknięte powierzchnie. W części dachu znajduje się specjalny element składający się z kilkudziesięciu żeberek aluminiowych. Ten element jest jednym z najlepszych przykładów obrazujących kwintesencję Audi-design, która mówi ze design musi być logiczny, piękny i połączony z inżynierią. Te żebra zapewniają chłodzenie baterii, które znajdują się bezpośrednio pod nimi. Dzięki swojej konstrukcji a'la radiator, otrzymujemy wielką powierzchnię oddawania ciepła. Ale radiator musiał być także piękny i niepowtarzalny. Dlatego żebra nie tylko stanowią piękną formę, ale mogą zmieniać swój kształt i przy okazji profil tyłu samochodu. My mówimy wtedy, ze samochód zaczyna się "pierzyć" ponieważ poszczególne żeberka układają się w łuk wychodzący poza obrys karoserii. Oczywiście nigdzie nie doszukamy się rur wydechowych.

Do każdego showcaru podchodzimy tak, że jeśli zbierze on dobre opinie, to jesteśmy gotowi go produkować. Wiele firm, zwłaszcza ostatnio, pokazuje szalone projekty, które może i są imponujące, ale z góry wiadomo, że nie wyjadą na ulice. Moje zadanie polegało na takim zaprojektowaniu auta, by możliwa była jego seryjna produkcja. Mam nadzieję, że udało się udowodnić, że samochody elektryczne wcale nie muszą być nudne.
Kamil Łabanowicz 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »