Będę walczył! - wywiad z Michałem Kościuszko PDF Drukuj Email
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Aga   
KosciuszkoPo wizycie w Suzuki Motor Sport i teście na Euroringu usiedliśmy z Michałem Kościuszko, by opowiedział o sobie, o swoich startach i planach. Warto przypomnieć, że w sezonie 2008 wraz ze swoim pilotem Maciejem Szczepaniakiem, wygrali rajd do mistrzostw świata i w dwóch eliminacjach zajęli trzecie miejsce, więc przy odrobinie szczęścia mogli sięgnąć nawet po najwyższe laury w JWRC, ale pech chciał inaczej.


KF: Co sprawiło, że zainteresowałeś się sportem samochodowym, jaki był przebieg twojej kariery zawodniczej?
Michał: Zainteresowanie przyszło naturalnie, ponieważ w domu odkąd pamiętam sport motorowy był na porządku dziennym. Oczywiście wszystko zaczęło się od mojego taty; jako mały chłopiec jeździłem z nim na wyścigi górskie i rajdy. Kiedyś co prawda wolałem grać w piłkę nożną, ale z czasem zainteresowanie rywalizacją samochodową – właściwie dzięki tacie – zdominowało moje życie. Najpierw chciałem się ścigać w wyścigach, potem w rajdach, ale tata początkowo nie bardzo dopuszczał myśli, że będę to robił zawodowo; po prostu wiedział z czym się to wiąże i jakich wyrzeczeń wymaga. W wieku 15 lat zdobyłem Mistrzostwo Polski w kartingu w najmocniejszej klasie 125cc, a potem przyszedł czas na zdobycie licencji rajdowej. Wkrótce zacząłem startować w rajdach, początkowo A-grupową Renault Megane, potem Skodą Felicją kit-car. W 2005 roku otrzymałem propozycję z Suzuki Motor Poland i zasiadłem za kierownicą Suzuki Ignis Super 1600, a w następnym sezonie przesiadłem się do Swifta S1600.

KF: Jaki wpływ na twoją psychikę miał fakt, że (jako jedyny polski zawodnik) wygrałeś rajd WRC?
Michał: Dla mnie to jest ogromna motywacja. W moim przypadku nie ma mowy o paraliżującym strachu przed, czy w trakcie rajdu. Chcę wygrywać i moim celem są zwycięstwa. Osiągnięcie z rajdu Sardynii udowodniło przede wszystkim mnie, ale także wielu innym osobom, że jestem szybki i potrafię utrzymać zawrotne tempo. Nie zastanawiam się nad presją, tylko robie swoje. Teraz moja pozycja w JWRC umocniła się i ta wygrana dała mi wiele możliwości.

KF: Awansowałeś do roli kierowcy fabrycznego Suzuki, jakie są dalsze plany rozwoju, o czym marzysz?
Michał: Chciałbym powalczyć o zdobycie tytułu Mistrza Świata JWRC, choć zdaję sobie sprawę, że będzie to trudne. Myślę, że wicemistrzostwo będzie bardzo dobrym i realnym rezultatem. Za wcześnie jest w te chwili by mówić o planach na przyszły rok. Oczywiście daleko na horyzoncie są starty w fabrycznym zespole WRC. Tymczasem chciałbym kontynuować współpracę z Suzuki, m.in. dlatego, że producent ten ma przecież w ofercie auto w specyfikacji WRC.

KF: Co jest najsilniejszym Twoim atutem za kierownicą i co musisz jeszcze poprawić?
Michał: Gdybym stwierdził, że wszystko potrafię, to byłby to ostatni moment mojej kariery. Cały czas kierowca rajdowy powinien się uczyć, rozwijać, słuchać innych; oczywiście powinien też znać swoją wartość, ale starać się iść do przodu ze swoimi umiejętnościami oraz zdobywać tak cenne w tym sporcie doświadczenie.

KF: Czy miałeś okazję wypróbować Suzuki SX4 WRC? Jak oceniasz szansę bratniego teamu na nawiązanie równorzędnej walki z Citroenem, Fordem i Subaru?
Michał: Nie miałem okazji jeździć SX4 WRC, ale mam nadzieję, że będę miał niedługo taką możliwość. Szanse? Myślę, że Suzuki jest bardzo dobrym zespołem, który cały czas pracuje nad poprawą osiągów. Przecież spory sztab ludzi pracuje nad tym, żeby to auto było konkurencyjne wobec innych producentów i znając ich - na pewno się łatwo nie poddadzą. Dobrym przykładem jest samochód S1600, który także na początku nie wygrywał, ale został tak dopracowany, że teraz święci triumfy.

KF: Co byś radził młodym chłopakom (lub ich ojcom) marzącym o karierze rajdowca, bądź ściganta?
Michał: Żeby zostać kierowcą rajdowym, czy wyścigowym trzeba mieć na początku swoje własne zaplecze finansowe, ponieważ ten sport jest bardzo drogi. Może to być jakiś sponsor rodzinny, lub zaprzyjaźniona firma. Poza tym potrzebne jest sto procent determinacji, talent, kondycja psychiczna i fizyczna oraz chęć do pracy i poświęcenie. Jeśli są te elementy, to jest też szansa na osiągnięcie sukcesu.

KF: A co Ty poświęciłeś?
Michał: Ja? Całe swoje życie. Oprócz rajdów co prawda studiuję i pomagam w prowadzeniu firmy mojemu ojcu, ale są to zajęcia drugoplanowe. Jestem maksymalnie skoncentrowany na sporcie. Gdybym się nie ścigał, chciałbym zapewne pójść na jakąś zagraniczną uczelnię i poświęcić się pracy w firmie.

KF: Czym się interesujesz poza sportem? Co Cię relaksuje?
Michał: Moim hobby jest DJing; bardzo lubię grać jako DJ w zaprzyjaźnionych klubach, ale najwięcej miksuję w domu dla przyjaciół. Zainwestowałem w profesjonalny sprzęt i staram się to robić dobrze. Odstresowuję się też na skuterze wodnym, gram w squash. Bardzo lubię rywalizować i jeśli mam taką możliwość, staram się konkurować na każdym polu.



Rozmawiała: 
Katarzyna Frendl
 

Zobacz: wywiad opublikowany w AutoRok 2008/2009

Zmieniony ( 29.12.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »