Wizyta Kamila i Romka w NDE - U Nissana w Londynie PDF Drukuj Email
Oceny: / 4
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Aga   

NDE

Niewiele ponad miesiąc od rozwiązania konkursu związanego z Nissanem, jego zwycięzca Kamil Łabanowicz oraz Roman Kadler, który zajął drugie miejsce – zostali zaproszeni do ośrodka NDE w Londynie. Oto ich relacja i wrażenia z wizyty:

Pierwszego dnia, po przyjechaniu do Londynu czekało nas zwiedzanie samego miasta, które nie bez powodu jest nazywane jednym z największych miast świata. Nowoczesne budowle, centra finansowe i wieżowce otoczone kilkuset letnią zabudową która uniknęła zniszczenia podczas wojny, oraz nieustający ruch na ulicach tworzą niepowtarzalny klimat. Wieczorem widzieliśmy Londyn płynąc Tamizą i to na nas zrobiło największe wrażenie. Wieczorem odbyliśmy spacer po klimatycznym Soho, a następnego dnia byliśmy czekała nas wymarzona wizyta w ośrodku stylizacyjnym Nissana. Studio położone jest dość nietypowo tego typu działalności - w samym centrum Londynu, a dokładnie w dzielnicy zwanej Małą Wenecją. Jest to dzielnica mieszkaniowa, z długimi pasmami typowo angielskich szeregowców i kanałem przecinającym jej poszczególne części.

Nissan zaadoptował budynek, który w przeszłości służył jako miejsce do naprawy tramwajów. Oczywiście przeszedł gruntowną modernizację wnętrza, natomiast z zewnątrz, oprócz nowoczesnego wejścia i szyldu, niczym szczególnie nie wyróżnia się. Był to zabieg celowy - najważniejsze jest to co dzieje się w środku, a ludzie przechadzający się promenadą nawet nie mają pojęcia że za ścianami pracuje się na autami, które światło dzienne ujrzą za 5-10 lat.

Zaraz na wejściu zapoznano nas z typowymi zasadami dla ludzi odwiedzających studia stylizacyjne - żadnych aparatów, telefonów, i ... podpisanie oświadczenia o utrzymaniu tajemnicy służbowej.

Budynek, który jak wspomniałem, jest z zewnątrz szary i niepozorny, w środku wygląda iście kosmicznie. Wszystko jest głównie w tonacji bieli i niebiesko-zielonej. Opływowe linie ścian, mleczne szkło, podświetlenia i azjatycki ogródek  - to wszystko ma pokazać ze otoczenie pracy stylisty jest nie mniej ważne niż jego praca. Jeśli jest świeże, modne i nowoczesne, efekty pracy będą po prostu lepsze. Jedyne na co można narzekać, to fakt, że praktycznie ośrodek jest pozbawiony okien.

Wynika to z samej aranżacji wnętrza, oryginalnej struktury budynku, a po części również z konieczności odizolowania się od gapiów i aparatów fotograficznych.

Jeśli nawet pozostało okno, to ma ono mleczną szybę.

Przez pierwsze minuty byliśmy oprowadzani przez asystentkę Stephana Schwarza, która pokazała nam chillout room - pomieszczenie, gdzie pracownicy mogą odpocząć, pograć w billard czy nawet uciąć drzemkę. Właśnie tam spotkaliśmy się z panem Schwarzem. Razem z nim zeszliśmy na dół do pomieszczeń gdzie opracowywane są modele w glinie. Czekał na nas modelarz, który prezentował na modelu w skali 1:4 jak należy wykonywać takie bryły.

Następnym etapem był pokaz w ShowRoomie, gdzie ośrodek przedstawia swoje projekty przed zarządem na wielkim cyfrowym ekranie wielkości całej ściany. Technologia wykorzystywana tam polega na renderowaniu cyfrowego modelu w czasie rzeczywistym, pokazywaniu projektowanych modeli w rzeczywistym otoczeniu etc. 

Mieliśmy tez okazje zobaczyć model Quashqai, który już niebawem wejdzie do sprzedaży.

To był pierwszy model, który wyszedł z fabryki, jeszcze w fazie testów i z tego względu było to niepowtarzalne uczucie. Następnie odwiedziliśmy dział Color&Trim zajmujący się opracowywaniem materiałów, tapicerki i kolorów dla Nissana. Nie licząc działu personalnego, jest to jedyny dział w którym dominują kobiety. Na koniec udaliśmy się ponownie do Chill Out roomu gdzie na spokojnie rozmawialiśmy ze Stephanem Schwarzem o Nissanie, ośrodku, planach a także o naszych planach zawodowych.

Praca w studio to ciągła gonitwa i dlatego mimo krótkiej wizyty w studio, byliśmy zadowoleni, że poświęcono nam czas na pokazanie ośrodka. Zwłaszcza, że oprowadzał nas sam szef.

Nie mogliśmy zobaczyć wszystkiego - głównie pomieszczenia gdzie styliści pracują i rysują, ale jest to zrozumiale - rzadko kiedy nawet zatrudnieni w fabryce ludzie mają dostęp do wszystkich informacji.

Schwarz życzył nam powodzenia w pracy i spełnienia naszych planów dodając, że pozostaniemy z nim w kontakcie.

Dziękujemy firmie Nissan za zorganizowanie wycieczki i możliwości zobaczenia studio. Każde takie doświadczenie, jeśli nie teraz, to na pewno zaprocentuje w przyszłości.

 

Kamil Łabanowicz i Romek Kadler

 

Zapraszamy do galerii zdjęć z Ośrodka w Londynie

 

oraz do poprzednich informacji o KONKURSIE Nissan Micra

Zmieniony ( 10.12.2006. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »